Słowiańskie dziewczyny uderzają na północ

Po powrocie z Urugwaju spotkałam się z Martinem, moim kolegą z Buenos Aires, który gościł Evę. We trójkę wybraliśmy się na lunch, a potem poszliśmy na spacer do parku botanicznego. To niesamowite, że mimo późnego popołudnia słońce prażyło tak mocno! Nasz spacer polegał na szybkim marszu z jednego cienia do kolejnego. Uff… Spędziliśmy wspólnie kilka godzin i szybko polubiłyśmy się z Evą. Kolejnego dnia razem odkrywałyśmy wegańskie miejscówki w Buenos Aires.

Eva pochodzi ze Słowacji, ale od kilku lat mieszka, studiuje i pracuje w Holandii. Przyjechała do Ameryki Południowej, by studiować hiszpański. Jej kurs zaczynał się z początkiem marca w Chile, więc miała trochę czasu, żeby poodkrywać okolice.

Wiedziałam, że za kilka dni mam opuścić moje kochane Buenos i ruszyć dalej na północ. Eva nie miała konkretnych planów na kolejne 3 tygodnie, więc zaproponowałam jej wspólną podróż do Posadas i dalej nad Wodospady Iguazu. Zgodziła się bez wahania.

Podróż autobusem z Buenos Aires do Posadas trwa 12 godzin. To miała być moja pierwsza tak długa podróż autobusem w Ameryce Południowej. To był przyjemny czas. Siedzenia w argentyńskich autobusach są bardzo szerokie, więc można się wygodnie umościć. W cenę biletu wliczona jest kolacja i śniadanie (można poprosić o wersję wegetariańską!). Kupując bilet, możesz wybrać, czy chcesz siedzenie semi-cama (półleżące) czy cama (leżące).

W Posadas byłyśmy goszczone przez rodziców Sofii. Każda z nas miała swój pokój z łazienką (luksusy!).

Posadas to miasto graniczące z Paragwajem w prowincji Misiones, które było przez jakiś czas pod wpływem polskich misjonarzy (stąd nazwa). Miasto nie oferuje zbyt wielu atrakcji: dla mnie najprzyjemniejszą częścią był spacer wzdłuż rzeki.

Kolejnego dnia wraz z Gabrielem, chłopakiem, którego poznałam przez CouchSurfing, pojechałyśmy do El Carnacion. Zaraz po przekroczeniu przywitały nas kolorowe sklepy, gdzie można było kupić wszystko: od ryżu, poprzez buty po telewizor. Można było tam znaleźć sklep o nazwie Mona Lisa, Paris – znajdziesz tam wszystko, co tylko mogłoby przyciągnąć ludzi.

Gabriel zabrał nas na przejażdżkę po mieście, by na koniec usiąść przy plaży i napić się piwka 😉 Co ciekawe, tylko paragwajska część rzeki posiada plażę, a w upalne dni takie miejsce naprawdę się przydaje.

Kolejnego dnia z samego rana opuściłyśmy Posadas, by ruszyć do Wodospadów Iguazu.

1 thought on “Słowiańskie dziewczyny uderzają na północ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *