Dlaczego zdecydowałam się na wyjazd na koniec świata?

Dlaczego zdecydowałam się na wyjazd?


Powodów było wiele… Zacznijmy od początku.
Do 21. roku życia nie wyjeżdżałam zbyt wiele. To zazwyczaj były wycieczki ze szkoły, sama nie organizowałam sobie w ten sposób czasu.
Kilka lat temu poznałam osobę, która bardzo dużo podróżowała. Dzięki niej poznałam też wielu innych ludzi, którzy nie mogli usiedzieć w miejscu. Razem zaczęliśmy wyjeżdżać w góry, na rowery, za granicę. Nasze ścieżki się rozeszły, a ja zaraziłam się takim sposobem na spędzanie wolnego czasu. Od tego momentu, kiedy tylko mogłam, podróżowałam po Polsce lub wyszukiwałam tanie loty do innych krajów. Korzystałam przy tym z portalu CouchSurfing, który pozwala zatrzymać się u ludzi (lub ugościć ich), a także bardzo często spędzić z nimi czas i wspólnie odkryć ciekawe miejsca. Nie mogłam wyobrazić sobie lepszego sposobu na odpoczynek i rozwijanie się.
Zaczęłam marzyć o podróży dookoła świata, ale stwierdziłam, że dam sobie czas i zrobię to krok po kroku. I tak po odwiedzeniu wielu miejsc w Europie wyjechałam do Stanów Zjednoczonych, potem do Maroko, następnie przyszedł czas na odkrywanie Izraela oraz samotną podróż do Hong Kongu… dalej myślałam o czymś bardziej wymagającym.
Kilka miesięcy temu wykryłam u siebie guz piersi. W pierwszym momencie byłam przerażona. Skłoniło mnie to do myślenia: co tak naprawdę zawsze chciałam zrobić w życiu, co jest moim marzeniem? I wtedy w mojej głowie pojawił się pomysł samotnej, dalszej podróży. Na szczęście po serii badań okazało się, że to nic poważnego. Ale cała sytuacja skłoniła mnie do tego, by pójść za tym, o czym od dawna marzyłam.
Jeszcze jakiś czas temu obrałabym za cel Tajlandię: miejsce do którego wielu moich znajomych, którzy zwiedzili wiele miejsc, pragnęłoby powrócić. Pomyślałam jednak, że chciałabym to połączyć z czymś rozwijającym. Kilka lat temu byłam na Erasmusie w Portugalii i tam uczyłam się portugalskiego. Mogłabym to wykorzystać w Brazylii i podszlifować swój język! Od początku planowałam wyjazd na ok. 4 miesiące, a wiza na wjazd do Brazylii pozwala na zatrzymanie się tam na 90 dni… Kolega podrzucił mi pomysł, że mogłabym lecieć do Buenos Aires i stamtąd przez Urugwaj dostać się do Brazylii. Wtedy otrzymałam propozycję dołączenia do wyprawy do Patagonii. Potem kolejna osoba zaproponowała wyjazd, by zobaczyć Wodospady Iguazu. Od kilku lat chciałam wziąć udział w kursie medytacyjnym, więc zaplanowałam sobie to na mój pobyt w Argentynie. I tak ułożył mi się plan na pierwsze kilka tygodni, a jednocześnie rozwiązała sprawa 90-dniowej wizy do Brazylii. Teraz tylko trzeba popracować nad hiszpańskim. 😀
Ten wyjazd to też podróż wgłąb siebie. Wysiadam z tego pędzącego pociągu codziennego życia, by wraz z fizycznym dystansem złapać inną perspektywę i przeanalizować to, co wydarzyło się w moim życiu. Zastanowić się, co jest dla mnie ważne i w jakim kierunku chcę pójść dalej.
To także udowodnienie sobie, że jestem w stanie zrobić dużo więcej niż myślę. Jako nastolatka nie przypuszczałam, że odwiedzę tyle miejsc i spotkam tak życzliwych ludzi na swojej drodze. Usłyszałam do tej pory wiele razy, że zainspirowałam kogoś do zrobienia kroku w przód i chcę robić to dalej. Chcę pokazywać, że jeśli czegoś bardzo chcemy, to jesteśmy w stanie to osiągnąć. U mnie to działa i jestem przekonana, że jeśli włożysz w realizację swojego celu całe serce, to osiągniesz to, co chcesz. A i pojawią się ludzie, którzy wesprą Cię w tym!
A Ty? Czy wybrałbyś się ze mną w taką podróż? Co byłoby dla Ciebie motywacją do takiego wyjazdu? Daj znać w komentarzu. Może i ja odkryję, że coś jeszcze mam do zrobienia w najbliższych miesiącach. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *